chmielobranieChmielobranie to impreza w skali kraju unikatowa. Bo gdzie jest możliwość samodzielnego przekonania się jak wyglądają i pachną świeże, dojrzałe szyszki co najmniej kilkunastu odmian chmielu? Gdzie można wybrać się na przejażdżkę wąskotorową kolejką na pokładzie której znajduje się beczka wybornego piwa? Gdzie obcuje się z historią sięgającą początków państwa polskiego? I gdzie w nieformalnej atmosferze spotykają się zarówno piwowarzy i osoby z branży jak też i zwykli miłośnicy piwa i chmielu?

To wszystko miało miejsce na tegorocznej edycji Chmielobrania, imprezy organizowanej przez PolishHops.com czyli firmę Pawła Piłata oraz przez Wiktora Niedziałka z Pałacu Piotrawin.

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do gospodarstwa Pawła mieszczącego się w Karczmiskach Pierwszych. Po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć maszynowe zrywanie szyszek ze świeżo ściętych pędów. Jest moc!

Następnie zakwaterowaliśmy się w odległym o ok. 30 minut jazdy Piotrawinie, w jak się później okazało, dawnym pałacu biskupów krakowskich. Byliśmy zaskoczeni bliskością Wisły, której widok można było podziwiać z hotelowego okna! Elegancki teren sprawiał wrażenie miejsca idealnego na wesele lub inną rodzinną uroczystość. Tymczasem miała się tu odbyć impreza trochę innego typu 😉

Czas na pierwszą atrakcję – przejażdżkę jedyną na lubelszczyźnie Nadwislańską Kolejką Wąskotorową. Jej początki sięgają końca XIX wieku. Karczmiska stanowią obecnie bazę postojową kolejki i stąd właśnie wyruszyliśmy w podróż do Opola Lubelskiego i z powrotem. Naprawdę nie ma nic lepszego jak przejazd odkrytym wagonikiem, szum wiatru we włosach i smak zimnego piwa z nieodległego browaru w Poniatowej. Niezapomniane przeżycie!

Po ekscytującej wyprawie wróciliśmy do nieodległego od stacji gospodarstwa Pawła, który oprowadził nas po swoim przydomowym chmielniku. Paweł pokazywał nam różne hodowane tu odmiany. Spośród nich wybraliśmy wielce obiecujący chmiel eksperymentalny, którego szyszki jeszcze tego samego wieczora miały powędrować do warzonego w Piotrawinie piwa.

Późnym popołudniem przemieściliśmy się do Piotrawina, gdzie czekał program nieformalny czyli po prostu konsumpcja piw przywiezionych przez piwowarów. Najlepszymi dla mnie okazały się jasna wędzona 11-tka z olsztyńskiego Browaru Warmia oraz Pszeniczny Blond z Maryensztadtu. Ta pierwsza uwarzona przez Łukasza Milę składała się po połowie ze słodu pszenicznego wędzonego dymem z drewna dębowego i słodu jęczmiennego wędzonego z drewna bukowego. Efekt wędzonki był bardzo kompleksowy i przyjemny, a piwo mimo 100% smoked było bardzo rześkie i lekkie w odbiorze. Z kolei pszeniczny blond (również 11° blg) uwarzony przez Kubę Piesia okazał się edycją specjalną z dodatkiem truskawek i rabarbaru. Hmm, chyba już było to połączenie? Truskawka ładnie grała w aromacie, z kolei rabarbar nadawał temu piwu odpowiednią wytrawność. Tak, te dwie rzeczy są świetnym dodatkiem do piwa i zdecydowanie powinny znaleźć szersze zastosowanie! Na sam koniec spróbowaliśmy zbalansowanego i zaskakująco jedwabistego w smaku domowego lagera od Wiktora Niedziałka. Dzięki konsumpcji tak lekkich, sesyjnych piw mogliśmy z optymizmem patrzeć na wielce obiecujący dzień drugi. Ten jednak miał się okazać nie lada wyzwaniem…

8 Comments »

  1. Poza tym zapraszam do Olsztyna na nasze jasne pełne dochmielone na zimno świeżą, mokrą szyszką Sybilli od Pawła. Wet hop na tym samym chmielu już fermentuje, będzie dostępny za jakiś czas 🙂 !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s