chmielobranie2016Po pełnym wrażeń dniu pierwszym Chmielobrania, szykowaliśmy się na jeszcze bardziej intensywny dzień drugi. Według planu o 11 mieliśmy wyruszyć do Karczmisk na plantacje chmielu Pawła Piłata i jego taty. W planie było zwiedzanie chmielników i degustacje single hop’ów z różnych odmian, być może korespondujących z aktualnie oglądaną odmianą chmielu. Chyba jednak byłoby to zadanie nierealizowalne przy tak dużej ilości chmielników które odwiedziliśmy i ilości odmian chmielu, których swym powonieniem spróbowaliśmy.

Na pierwszej plantacji były: Lubelski, Tomyski, niesprecyzowany goryczkowy amerykański oraz pochodzący z Kresów Rohatyński. Upał był niemiłosierny, a zabrane piwo nieubłaganie się kończyło. Potem nastąpił około dwugodzinny maraton przez chmielniki. Ich cień co prawda dawał schronienie przed bezlitosnym słońcem, nie gasił jednak pragnienia…Wybaczcie ale nie byłem w stanie notować chronologii wszystkich zobaczonych odmian. Na pewno widzieliśmy polskie: Marynka, Iunga, Sybilla, Izabella, Oktawia, Zbyszko. Niemieckie: Hallertauer Tradition i Magnum. Angielskie: Fuggles i Challanger. Amerykańskie: Cascade i Chinook. Do tego chmiele eksperymentalne. Najbardziej zdziwiło mnie, że szyszki poszczególnych odmian wcale nie są jednolite i ciężko laikowi rozróżnić odmianę wyłącznie po jej wielkości. Na jednym pędzie znajdowały się szyszki zarówno duże, jak i małe. Lepszą wskazówką może być sprężystość i domknięcie listków szyszki. Tutaj była wyraźna różnica miedzy suchymi, pozbawionymi elastyczności i rozwartymi szyszkami odmian angielskich a pozostałymi, które generalnie były zwarte. Zresztą zobaczcie na zdjęciach. Może Paweł w komentarzu pokusi się o ponazywanie poszczególnych odmian 😉 A rozmowę z Pawłem możecie obejrzeć tutaj

Po intensywnym zwiedzaniu usychaliśmy z pragnienia, okazało się jednak że z misją ratunkowo-interwencyjną przybył zaopatrzeniowy bus ekipy Browaru Zakładowego! Przy busie momentalnie się zakłębiło i każdy chciał zdobyć życiodajny płyn. Już dawno zimne piwo pite wprost z butelki nie smakowało tak wybornie! Tak posileni raz jeszcze trafiliśmy na przydomową plantację Pawła. Zregenerowany mózg zapamiętał, że wąchaliśmy amerykański Cascade, który wyglądał i pachniał trochę inaczej niż na chmielniku odwiedzonym wcześniej oraz nasz Puławski. Chmiel eksperymentalny, który dzień wcześniej został użyty do warzenia domowego piwa, najprawdopodobniej już wkrótce pojawi się w nowym piwie od Trzech Kumpli 🙂

Popołudniem dotarliśmy z powrotem do Piotrawina. Tam czekała beczka Bumelanta z Browaru Zakładowego. Ciemne piwo na taki upał? Nie ma problemu jeśli jest to lekka w odbiorze 12-tka chmielona Iungą i Kaskadą. Żywica i czekolada – te dwa słowa określają to piwo. Na spokojniej można było się też przyjrzeć Pierwszej Zmianie, która uratowała nam życie. Faktycznie, truskawki a nawet poziomki w aromacie były wyczuwalne.

Odpoczęli? W takim razie Wiktor Niedziałek z Pałacu Piotrawin zaprasza nas na kolejną wycieczkę 🙂 Tym razem cofamy się mocno w przeszłość. Jest rok 1079 i trwa spór między spadkobiercami rycerza Piotra Strzemieńczyka a biskupem krakowskim Stanisławem ze Szczepanowa o wieś Piotrawin, który ten ostatni jakoby od rycerza kupił. Spadkobierców popierał będący w konflikcie z biskupem król Bolesław II Szczodry zwany też Śmiałym. Nie mający żadnych świadków legalności nabycia dóbr biskup Stanisław wskrzesza zmarłego dwa lata wcześniej Piotra, który zaświadcza na jego korzyść. W tym samym roku Stanisław zostaje skazany na śmierć lub (w zależności od wersji) zamordowany przez króla, który po tym wydarzeniu musi uchodzić na Węgry.

Na miejscu grobu Piotra urządzone zostaje sanktuarium ogłoszonego później świętym Stanisława. W roku 1440-41 zbudowana zostaje kaplica oraz kościół, które praktycznie w niezmienionym stanie przetrwały do dzisiaj. W małych izbach muzealnych wystawione są XVIII-wieczne obrazy wotywne z podziękowaniami za wstawiennictwo świętego. To fantastyczna sprawa, kiedy w tak małej miejscowości można otrzeć się o historię związaną z najważniejszymi osobami w ówczesnym polskim państwie.

Czas na relaks. Pod kran podczepiony zostaje Nieproszony Gość z Browaru Dukla. Cóż to za świetny pils! Chmielony czeskim żateckim, fermentowany sucharami WB 34/70, leżakowany miesiąc czasu. Aromat czysty, w smaku idealna, średnio intensywna goryczka. Wzorzec stylu! Afterparty przeciągnęło się do późnych godzin nocnych ale rano można było wstać rześkim i wypoczętym na wyzwania dnia kolejnego. A nie, czekaj. To już niestety koniec :/ Zatem do zobaczenia na Chmielobraniu 2017!

PS. Podziękowania dla Adama Czogalli z Peruna za transport 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s