logo30 listopada 2013 nastąpiło trzecie podejście AleBrowaru do prezentacji nowego piwa w stolicy. Pierwsze dwie imprezy zdobyły miano kontrowersyjnych, a to przez zbyt ciepłe piwo serwowane podczas premiery Amber Boya oraz Sweet cow, a to przez totalny fuck up z gęstwą drożdżową, która znalazła się w beczkach z Naked Mummy. Wydarzenia te skłoniły niektórych do wyrażenia opinii, że AleBrowar większą wagę przykłada do oprawy imprezy niż do samego piwa. Faktem jest, że pod względem tzw. show, AleBrowar nie ma sobie równych, co udowodnił w zeszłą sobotę w Warszawie. Równo dwa tygodnie po premierze piw z PINTY, miejsce Grześka, Marka i Ziemka zajęli Bartek i Michał z AleBrowaru. W ruch poszło słynne już ‚papieskie okno’, jednak to już w Kuflach i Kapslach standard. Żeby zaskoczyć zgromadzonych trzeba było wymyślić coś nowego. Zaczęło się od przygaszonego światła, ale to już znaliśmy chociażby z Dziadów czy z późniejszej fazy premiery Pinty. Po chwili pojawiła się muza w typie gregoriańskich chorałów, a w nozdrza uderzył zapach kadzidła. Do tego zaczęła pracować przetwornica dymu spowijając całe wnętrze w mglistej otoczce. To już rzeczywiście było dość niespotykane zmieszanie stereotypowo pojmowanych sfer sacrum i profanum. Klimatu dopełniły nastrojowe punktowe reflektory. Na czas premiery z tablicy zdjęto wszystkie inne piwa, do wyboru przez kilkanaście minut był wyłącznie Golden Monk. Dodatkowo na bar wjechały brandowane okazjonalne kiełbaski, do tego kawałki sera i oliwki, wszystko gratisowe. Z czasem atmosfera muzyczna przedryfowała z okolic Enigmy do bardziej rozywkowych klimatów, z czego niektórzy uczestnicy skwapliwie skorzystali wykorzystując każdy wolny fragment powierzchni jako parkiet… Naprawdę, w życiu nie byłem na tak niesamowitej imprezie urządzonej w multitapie; jej format wybiegł daleko poza to, co uważaliśmy do tej pory za oprawę piwnych premier. Za to zdecydowanie należą się gratulacje dla ekipy AleBrowaru i Kufli i Kapsli.

Skoro jednak była to piwna impreza trzeba napisać o Golden Monku. Nad dziesiątym piwem AleBrowaru zawisło swoiste fatum. Najpierw awantura związana z zamieszczeniem wizerunku monstracji na etykiecie, później edycja projektu mimo zapowiedzi o pozostawieniu etykiety w niezmienionej formie, w końcu informacja, że drożdże nie zapracowały tak jak trzeba i następuje zmiana stylu piwa z Abbey IPA na Saison IPA. Powiem Wam, że piwo na premierze smakowało wybornie, uważałem że jego profil jest adekwatny do opisu ale przezornie spróbowałem piwa ponownie, już bez tej fantastycznej oprawy. I cóż, moim zdaniem bardziej właściwym byłoby nazwanie go Imperial Saison, bo wyrazista przyprawowość, fenolowość i moc, plus wyczuwalna cytrynowa kwaskowość przesądza o charakterze tego piwa. Z mojej strony był postulat odnośnie warzenia przez nasze browary saisona więc miło mi obwieścić, że Golden Monk jak najbardziej jest ciekawym przedstawicielem tego wciąż niszowego stylu!

I jeszcze bonusowy materiał z krótkich kazań chłopaków 😉

2 Comments »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s