Gdańsk stał się liderem jeśli chodzi o liczbę browarów w bezpośrednim sąsiedztwie dworca kolejowego. Od kilku lat mamy Browar Lubrow, teraz dołączył Browar PG4, którego nazwa to skrót od macierzystego adresu – ulica Podwale Grodzkie 4. Browar znajduje się on w bezpośrednim sąsiedztwie Dworca Głównego PKP, w odrestaurowanym, zabytkowym budynku w którym po wojnie mieściła się kolejowa przychodnia, a wcześniej dyrekcja kolei. Obecnie większość budynku przeznaczona została na hotel, browar restauracyjny ulokowany jest na parterze i w piwnicach.

Dwa słowa o instalacji. Pochodzi od niemieckiej firmy Caspary, której jest to pierwszy projekt w Polsce (z tym wiązała się niestety długotrwała procedura legalizacyjna). Producent wybrany został ze względu na spełnienie określonych oczekiwań, np. instalacji chłodniczej mogącej operować do -5 °C. Kadzie warzelni mają 11 hl max, podobną pojemność mają cztery CK tanki, a kolejne cztery mają pojemność 22 hl. Cztery tanki wyszynkowe (10,5 hl) usytuowane są przy barze, całości dopełniają cztery otwarte kadzie fermentacyjne (11 hl).

Zapytać można: Co wyróżnia PG4 spośród innych gdańskich przybytków gdzie serwuje się własnej produkcji piwo? W mojej opinii jest to osoba piwowara. Johannes Herberg to jeden z niewielu obcokrajowców w krajowej rzemieślniczej branży, w dodatku mogący pochwalić się dyplomem piwowara uzyskanym na berlińskiej Versuchs und Lehranstalt fur Brauerei. Posiada doświadczenie w pracy w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i w USA. Warto wspomnieć, że to właśnie on warzył pierwsze piwa w kaliskim Złotym Rogu w roku 2006. Wizytując wtedy browar nie miałem okazji go spotkać, ale co się odwlecze…

Tym razem miałem szczęście. Johannes był na miejscu i po krótkiej rozmowie zapoznawczej zaprosił na degustację. Zaczęliśmy od Pilsa (11,7°). Już przy nalewaniu zauważyłem nietypowe podejście Johannesa. Gdy robiłem zdjęcia napełnionego do połowy szkła, stwierdził że to przecież jeszcze nie gotowe. Dopiero gdy nalał pełny pokal z fantastyczną czapą piany, powiedział że teraz jest tak, jak być powinno. Potem okazało się, że wszystkie tutejsze piwa poszczycić się mogą okazałą drobną pianą. Wróćmy jednak do pilsa. Po bardzo pozytywnym wrażeniu wizualnym przyszła pora na aromat. No i tu lekki zonk, bo łatwo wyczuwalna była siarka. Johannes stwierdził jednak, że to jak najbardziej intencjonalne i nie chce tego aromatu modyfikować. Intrygujące. A jak w smaku? Nooo, tu byłem po wrażeniem. Przede wszystkim fantastyczna świeżość, a potem idealne poczucie balansu między wyrazistą goryczką a przyjemną słodowością. Idealny pils, może nawet zbyt goryczkowy jak na upodobania zwykłej klienteli. Miałem się nawet założyć z Johannesem o to, że w ciągu miesiąca po otwarciu receptura tego piwa zostanie zmieniona na mniej goryczkową. Podobno jednak gwarancją stałości ma być opinia właścicieli, którzy mimo że są zadeklarowanymi miłośnikami wina, to właśnie to piwo zdobyło ich uznanie. Pożyjemy, zobaczymy.

Czas na kolejne nietypowe dla naszych restauracyjnych browarów piwo – Rauchbier (13,5°). Rubinowa barwa, żółtobrązowa drobna piana, no i ten aromat!!! Intensywna, bezkompromisowa wręcz bukowa wędzonka. W smaku trochę bardziej przystępnie, gdzie odczuwalna jest delikatna słodowa dominanta. Świetne piwo, choć Johannes stwierdził że nie tak radykalne jak Schlenkerla, na której się w tym przypadku wzorował. Ciekawe czy tak wyraziste piwo znajdzie uznanie gości.

Przechodzimy do innej szkoły, tym razem belgijskiej. Do uwarzenia Witbiera zostały użyte płynne drożdże weizenowe. Efekt? Jest pomarańcza, jest kolendra ale też i mocne pieprzne fenole. W smaku zadziwiająco wytrawne, z ciągle wyraźnym fenolowym motywem. Nie sądzę, by piwo o takim profilu zdobyło popularność klienteli i namawiałem Johannesa do przestawienia się na obowiązkowego w minibrowarach Hefeweizena. Nie wątpię, że w jego wykonaniu ma szansę stać się jednym z lepszych w kraju.

Sesję zakończyliśmy Dry Stoutem, czyli wycieczką w kierunku wyspiarskiej szkoły warzenia. Tu brakowało mi solidnej kawowo-palonej podbudowy, to piwo było po prostu dry to the bone. Zmniejszenie stopnia odfermentowania powinno załatwić sprawę.

Konkluzja? W rodzimych stylach Johannes niewątpliwe wie co robi, w tych innych ma niedociągnięcia, z których zdaje sobie sprawę i do których bez oporów się przyznaje. Jeśli kierownictwo nie będzie interferować w jego receptury, to powinno być dobrze. Jednak naprawdę to, na co wszyscy miłośnicy piwa czekają, to zapowiadany Jopenbier. Johannes nie chce zdradzać autorskiej receptury ale przyznał się, że eksperymentował z warzeniem tego piwa 1,5 roku i wie jak to zrobić dobrze, używając co najmniej kilku szczepów drożdży. Nie pozostaje nic innego jak wyczekiwać Jopena z PG4, a i wpaść co jakiś czas sprawdzić tutejsze piwa na pewno nie zaszkodzi. Oficjalne otwarcie przewidziane jest w przeciągu kilku tygodni!

Browar PG4, Gdańsk, Podwale Grodzkie 4

Facebook

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s