logoDo tej pory starałem się nie umieszczać relacji z zagranicznych piwnych wojaży (np. Amsterdam czy Ryga) bo to witryna o polskich browarach, a tworzenie wyspecjalizowanej czwartej strony (są jeszcze Piwne Czechy i Piwna Praha) byłoby już zadaniem ponad moje siły. Jednak dla USA robię wyjątek, bo to co tam zobaczyłem stanowi wzorzec rozwoju dla małych polskich browarów i całego rynku piwnego. W połowie października 2013 r. miałem przyjemność odwiedzić Waszyngton DC i tamtejsze lokale, browary restauracyjne oraz rzemieślnicze. Tamtejsza scena rzemieślnicza okazała się bardzo prężna, a moim przewodnikiem w tym zakresie była witryna dcbeer.com. Z uwagi na wielkość materiału postanowiłem podzielić go na trzy części. Zatem dziś część pierwsza – lokale z dobrym piwem.

Pierwsza charakterystyczna sprawa związana z lokalami – właściwie wszędzie w dni powszednie mniej więcej w godzinach 16-19 obowiązują happy hour, kiedy to piwo tanieje o ok. 1/3 ceny. Dzięki temu można prosto po wyjściu z pracy iść na piwo i wrócić o ludzkiej porze do domu. Sprawa kolejna to sprawdzanie pełnoletności. Do niektórych miejsc wejść można tylko po okazaniu dokumentu, w innych papier pokazujemy dopiero przy zamówieniu piwa. A w niektórych barmani odpuszczają tę procedurę, wnioskując widocznie z naszego wyglądu o słusznie zaawansowanym wieku. Sprawa trzecia – w większości miejsc nad barem wiszą wielkie ekrany, na których pokazywane są przeważnie zawody sportowe. Nieraz jest okazja oglądania poszczególnych lig w tym samym czasie – NHL, NFL, NBA i MLB! Telewizory mają wyłączony dźwięk po to, by dać upust dynamicznej muzie płynącej z głośników. W większości nie są to więc miejsca dla lubiących kontemplować piwo w ciszy! Kwestia cen – podawane są one bez podatku stanowego więc do rachunku należy doliczyć 6%. Dobrze widziane są też tipy dla barmanów (spójrzcie na komentarz od dcbeer.com w tej sprawie). Last but not least – pojemność. Tu nie ma czegoś takiego jak małe piwo. Obowiązuje pinta amerykańska (16 fl oz=0,473 l), mocniejsze piwa (od ok. 8% alk.) serwowane są w mniejszej pojemności (12 fl oz). Zamiast małego piwa często oferowane są sample (4 fl oz) lub ich zestawy więc to też jest dobry sposób na przeprowadzenie degustacji.

Zaczynamy od położonego w samym centrum Waszyngtonu Iron Horse. Jest tu 19 nalewaków i dopiero przy drugiej wizycie zauważyłem, że w lokalu jest jeszcze dolny poziom z dwoma kolejnymi barami. Leje się z nich jednak ten sam asortyment co na górze. Iron Horse jest jedynym miejscem, kiedy happy hour przedłużony jest także na weekend! Czasem dostępne jest piwo dnia w dobrej cenie, ja załapałem się na wyśmienite Freedom IPA z Natty Greene’s za 4 USD. W weekend tłumy ludzi, głośno i gwarno, w pozostałe dni trochę spokojniej.

Idąc na północ tą samą siódmą ulicą natrafimy na RFD, który ma przeszło 30 lanych piw plus lodówki z butelkami i puszkami. Tutaj niestety happy hour obowiązuje tylko na wybrane piwa puszkowe, wśród których nie znalazłem nic interesującego. Zamówiony Warlock American Imperial Stout z Sothern Tier smakował imbirowo-owocowo i dziwnie wodniście jak na 8,6%. Szybko więc przeniosłem się w inne miejsce.

W DC mówią, że Smoke and Barrel jest najlepszym lokalem jeśli chodzi o rzemieślników. Udało mi się odwiedzić go w środę, kiedy to w happy hour ceny wszystkich piw spadają o połowę. Nie było szans, by spróbować wszystkich 24 rarytasów dostępnych z beczki. Ale Rhye IPA ze Smuttynose oraz American Imperial Pumpkin Ale (Great’er Pumpkin z Heavy Seas) były rewelacyjne. Z kolei Nelson the Impaler z Iron Fist nie dość, że nie okazał walorów odmiany Nelson Sauvin, to w ogóle chmielu w nim było jak na lekarstwo. Jeszcze lepiej, to było jedyne piwo spróbowane podczas tej podróży, które miało wyczuwalny diacetyl! Smoke and Barrel to miejsce trochę oddalone od centrum, położone w pobliżu Columbia Heights, jednak zdecydowanie warto nadłożyć drogi, szczególnie w środy! Wspomnieć trzeba, że lokal ma dwa poziomy – dolny z telewizorami i różnymi rodzajami ‚gier i zabaw’, drugi to tylko drewno i piwo, w sam raz dla maniaków degustacji.

Okolica Dupont Circle obfituje w sporo ciekawych lokali, niestety ograniczenia czasowe pozwoliły mi być tylko w dwóch. The Big Hunt w czasie happy hour oferuje chyba najtańsze piwo rzemieślnicze w mieście – za niezłą pszenicę (pytają czy podać z cytryną czy nie!) oraz amber bocka skasowali mnie jakieś 2,5 USD od sztuki. To nie miejsce dla mięczaków – w lokalu unosi się smrodek rozlanego piwa, a z głośników nadaje muza w stylu Queens of the Stone Age. Nalewaków trzydzieści.

Ci co lubią trochę bardziej nowoczesne wnętrza, dobrze poczują się w pobliskim GBD. Napiłem się tu bardzo dobrego, aczkolwiek pojemnościowo trochę skąpszego niż serwowane standardowo, Hop Dog Fresh Hop Pale Ale z Laughing Dog. Dla mnie to była wzorcowa APA o wyrazistym aromacie i idealnie wyważonej goryczce. Na dokładkę otrzymałem sampla Wookey Jacka z browaru Firestone Walker. Jego intensywny, iglasty aromat był uderzający, a wręcz odurzający.

Jeśli nie wyobrażacie sobie piwnej nasiadówki bez świeżo wypieczonej pizzy, rozwiązaniem jest Pizzeria/Birreria Paradiso. W DC są trzy lokalizacje, ja odwiedziłem tą w Alexandrii (Old Town). Oprócz 14 piw z nalewaka jest tu też mnóstwo butelkowych. Mnie zainteresowała oferta miejscowego browaru Port City, którego butelki dostępne były w jednakowej cenie 3 USD. Ich porter (7,5% alk) to jeden z lepszych porterów jakie piłem, w aromacie zbliżony do ‚bałtyka’ natomiast w smaku bardziej podchodził po robust. Tak czy inaczej, wyśmienity. Ich pozostałe piwa trzymają dobry poziom, choć na IPA nie starczyło już czasu…

Gdy przyjdzie czas pożegnania z DC, nie traćcie ducha! Old Dominion Brewing na Dulles International Airport daje możliwość utrwalenia pozytywnych wrażeń – świetny Oak Barrel Stout w cenie 7 USD to naprawdę nie jest zdzierstwo, które zazwyczaj ma miejsce na lotniskach. Wcześniej spróbowana solidna pszenica z Shock Top i rasowe, wyborne Dominion Ale na Kent Goldingu. Akurat w celach aklimatyzacyjnych przy powrocie do Europy…

Z dobrych lokali warto polecić też Meridian Pint czy Scion. Na ich odwiedzenie nie miałem już czasu, gdyż spróbować trzeba było wyrobów miejscowych browarów restauracyjnych, o czym już niedługo w kolejnej części!

8 Comments »

  1. Good morning! I’m one of the writers at DCBeer.com. We are so glad that our site was a good resource for you on your trip to Washington, DC. I really enjoyed your post. It was good to see bars familiar to me through someone else’s eyes, so thank you. I am looking forward to the other posts! One small note: although many bartenders will not say anything if you do not tip, they definitely do get upset, whether they show it or not; if there is bad service, I understand not tipping, but in general, a good rule to follow is $1 for every drink you order. If you ever have any questions about craft beer in DC, please feel free to reach out for us.

    Dzień dobry! Jestem jednym z tych pisarzy na DCBeer.com. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nasza strona była dobrym źródłem informacji dla Ciebie na wyjazd do Waszyngtonu. Bardzo podobał mi się Twój post. Dobrze było zobaczyć paski znane do mnie przez czyjeś oczy, więc dziękuję. Z niecierpliwością czekam na inne posty! Jedna mała uwaga: chociaż wiele barmani nic nie powie, jeśli nie końcówka, na pewno nie denerwować się, czy pokazać, czy nie, czy jest zła obsługa, nie rozumiem napiwki, ale w ogóle, dobra zasada do naśladowania jest 1 $ za każdego drinka zamówić. Jeśli kiedykolwiek jakieś pytania dotyczące piwa rzemiosła w DC, uprzejmie prosimy, aby dotrzeć do nas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s