Imprezy przy browarach już na stałe zagościły w festiwalowym kalendarzu. Ta odbywająca się przy Browarze Nepomucen w Szkaradowie była jedną z pierwszych tego typu w Polsce. Teraz odbyła się już czwarta jej edycja, choć po raz drugi pod nazwą Open Craft Festiwal. Czym wyróżnia się ta impreza?

Nie wierzę, że to piszę, ale jako pierwszy wyróżnik podam muzykę na żywo. Zazwyczaj traktowana na tego typu festach jako „granie do kotleta”, nie niesie ze sobą specjalnych wrażeń artystyczno-estetycznych. Teraz jednak zaskoczony byłem profesjonalizmem scenicznej oprawy. Wspaniałe, selektywne nagłośnienie, klimatyczne światła. Brawo dla ekipy technicznej przygotowującej koncerty! Oczywiście nie mniejsze wyrazy uznania należą się pięciu kapelom, które wystąpiły w ciągu dwóch wieczorów. Magiczny wręcz koncert dał zimnofalowy Distant Nights, który początkowo lekko irytował przydługą próbą, lecz później pokazał, że wśród krajowych zespołów grających w tym klimacie prawdopodobnie nie ma sobie równych. Ciekawą koncepcję zaprezentowali chłopaki z Hit N’ Run – rockowo-metalowa jazda rodem z Motörhead przerywana stand-upowymi dialogami pomiędzy muzykami. Szacun za dystans do siebie! Drugiego dnia muzyczną część rozpoczął blues-rockowy Ms. Taken. Harmonijka ustna to zdecydowanie nie mój instrument. Wokalną klasę pokazała wokalistka Ciabatty. Zresztą cała kapela czarowała muzycznym poziomem i fajnymi energetycznymi utworami w nurcie rocka alternatywnego ze szczyptą elektroniki. Imprezę zakończył hard-rockowy Insydent, gdzie pokaz szycia na basie pokazał niejaki Ryh – pracownik rozlewu w Browarze Nepomucen.

Sprawa druga to publika. To chyba pierwsza tego typu impreza, gdzie „branża” stanowiła góra 15% ogółu odwiedzających. Dobrze to świadczy o miejscowych (i okolicznych) mieszkańcach, którzy (szczególnie w sobotę) licznie stawili się na imprezie. A przyznać trzeba, że dojazd do Szkaradowa dla niezmotoryzowanych do łatwych nie należy i tu jedyną opcją jest taryfa. Alternatywą jest pobliskie bezpłatne pole namiotowe.

Last but not leastpiwo. Na szerokim, wyposażonym w koło dwadzieścia kranów barze lano zarówno piwa gospodarza imprezy jak i zaprzyjaźnionych browarów. Na kranach zagościły piwa PINTY, Czterech Ścian, Stu Mostów, Brewicza oraz hiszpańskiego Laugara. Ten ostatni miał świetne sesyjne Punkarra (4%), które mimo że określane jako Session Juicy IPA było po prostu ultrapijalnym APA. Od Nepomucena jak zawsze dobrze orzeźwiał cytrusowo-kwaśno-goryczkowy Vrocek. Po zmroku natomiast świetnie sprawdziła się nowa, druga warka Echo czyli Imperial Baltic Porter (23,8°/ 9,3%). Fantastycznie ułożony (już po 4 miesiącach leżakowania) z idealnie zrównoważonymi motywami śliwki i gorzkiej czekolady. Pełny w smaku, gładki w teksturze, bez wyrazistej paloności z kompletnie ukrytym alkoholem. Zdecydowanie jedno z lepszych piw w tym stylu w krajowym wydaniu!

Podziękowania dla Browaru Nepomucen za zaproszenie i specjalne dla Pawła Leszczyńskiego za podwózkę do Wawy. A wideo z oprowadzenia po browarze już niedługo!

 

 

2 Comments »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.