Całkiem niedawno gościliśmy na Open Craft Festiwal organizowanym przy Browarze Nepomucen. Teraz ekipa ze Szkaradowa przyjechałą do Warszawy, by we wszystkich trzech lokalach Kufle i Kapsle świętować swoje czwarte urodziny. Ta koncepcja „sieciowego kranoprzejęcia” skojarzyła mi się z grudniowym finałem Pinty Miesiąca. Ale czy to źle czerpać z dobrych wzorców?

Trochę szkoda, że tym razem przemieszczanie się pomiędzy Powiślem, Żoliborzem i Nowogrodzką nie odbywało się przy pomocy oldschoolowych Nysek. Były za to dwa okazałe (prawie jak weselne) torty z dodatkiem RISa, babeczki na piwie oraz sporo zestawów (piwo + szkło) do zgarnięcia za friko!

Zatem atrakcje były. Mnie natomiast zastanawiała jedna sprawa. Mianowicie zapewnienie wysokiej jakości przy szerokim wachlarzu oferowanych stylów. Wracając z rzeczonego na wstępie festiwalu, dyskutowałem z Pawłem Leszczyńskim odnośnie tej sprawy. W moim oczuciu nowe browary, szczególnie te niespecjalnie celujące w sprzedaż „wokół komina”, bedą musiały się wyspecjalizować. Przecież już teraz mamy fachowców od „jasnego z chmielem” czyli wszelkich wariantów APA/IPA czy mistrzów od belgijskiej szkoły. Oczywistym jest, że wąska specjalizacja zawęża grono odbiorców. Chodzi jednak o to, by nie tyle się ograniczać, co robić pewne style na wysokim poziomie lub w wyjątkowy, unikalny sposób.

Jak na tym tle wypada Nepomucen? Spójrzcie na ich listę piw. Przeszło setka pozycji w stylach od Sour Ale i Fruit Gose, przez IPA, Stouty, Pilsy, Pszeniczne, Koźlaki, na „zdziczonym” imperialnym porterze bałtyckim kończąc. Czy za różnorodnością będzie szła jakość? Sprawdźmy zatem!

Startujemy od tandemu Sigma i Pij oraz Ten Pils. Wyglądają świetnie. Ten pierwszy to Fruit Ale z wiśniami i laktozą. Pachnie ładnie, z wyraźnymi nutami wiśni. Jednak pierwszy łyk i nie ma wątpliwości – piwo jest po słodkawej stronie. Taki był też koncept, ma smakować przeciętnym kobietom – przyznał główny piwowar, Mateusz Kupracz. Marlena mówiła, że początkowe odczucie słodyczy z czasem osłabło więc też i dla niej było odpowiednie. Zupełnie natomiast nie podszedł jej smak Pilsa. Chmielone Hallertauer Blanc oraz Żateckim. No już dawno nie piłem tak wytrawnego Pilsa. Czysty profil, porządna ale króka goryczka. Mateusz stwierdził, że teraz to piwo utraciło już swój intensywny aromat. A i tak byłem pod wrażeniem, rześkości i świeżości 4-miesięcznego Pilsa!

 

Następny był Labirytm (APA). Czy to była wersja uwarzona zgodnie z aktualnymi trendami? Pozytywnie zaskoczony byłem odczuciem soczystości. Do tego świetny balans, dużo cytrusa i mamy piwo, przy którym w całości mógłbym spędzić cały wieczór. Nie ma jednak lekko i trzeba sprawdzać dalej. Na przykłąd drugą, wedle słów Mateusza poprawioną o mniejszą ilość pomarańczy, warkę Hogeita Bost. To kooperacyjne, uwarzone wraz z hiszpańskim Laugar, Double IPA z sokiem i zestem z pomarańczy oraz pulpą brzoskwini. Rewelacyjnie swieży, owocowy aromat. W smaku soczkowe, początkowo słodkawe ale przechodzące w wytrawny finisz. Wyraźnie owocowe z dominującymi akcentami brzoskwini i pomarańczy. Delikatnie rozgrzewające w gardle (a ma 7,5%!). Zdradzieckie piwo, na które trzeba uważać podczas takich imprez.

Po przeniesieniu się do Kufle i Kapsle Żoliborz wziąłem próbkę Mojo czyli Rye APA. Nie zdecydowałem się, ze względu na śladowy wręcz aromat. Mateusz przyznał, że piwo miało około trzech miesięcy. Zamiast tego wziąłem Extra Panek czyli American Premium Pils. Co ciekawe, o ile Ten Pils kompletnie pozbawiony był diacetylu, o tyle w tym przypadku był on w lekkim stężeniu wyczuwalny. Nie miałem za to zastrzeżeń do solidnej, dobrej jakościowo goryczki. Marlena zdecydowała się na Pelican czyli Fruit Weizen. Fajna, podrasowana owocami pszenica z zauważalną lekką słodyczą i nieprzegiętymi goździkami.

 

 

Ostatnim etapem była Nowogrodzka, gdzie nastąpiło spotkanie z mocarzami. Najpierw premiera – D-Tonacja wersja 2018 z dwudziestosiedmio stopniowym ballingiem i dziesięcioprocentowym alkoholem (parametry wersji poprzedniej to 22°/ 8,2%). Pralinka w aromacie nasuwała obawy co do stopnia słodyczy. Jednak okazało się po mojej myśli – wiśnia w lekko gorzkiej czekoladzie. Mateusz mówił, że nie jest zwolennikiem deserowych RISów. Stara szkoła!

Na koniec „drewniane” wersje jednego z lepszych, moim zdaniem, polskich rzemieślniczych porterów bałtyckich czyli Echo (23°/ 9%). Wersja Wild BA to dużo czerwonych owoców, wytrawność i rozgrzewanie. Z kolei wersja Jack Daniels BA to wanilia, czekolada, znów sporo czerwonych owoców, szczególnie w typie kwaskowej porzeczki i obowiązkowe rozgrzewanie.

Jaki zatem wydać werdykt? Czy różnorodność wpływa na jakość? Okazało się, że Nepomucen był w stanie tego wieczoru zaoferować naprawdę dobre piwa i warto pogratulować Mateuszowi Kupraczowi i całej ekipie za dobrą robotę. Jednak będę podtrzymywał swoje zdanie na temat specjalizacji. Mam zresztą wrażenie, że Nepomucen trafił już w taką niszę. Znacie piwa z gałęziami sosny, świerku czy innymi „leśnymi” dodatkami? Począwszy od Forest IPA, które uzyskało nagrodę publiczności ostatniego WFDP, przez Dark Forest, aż po nadchodzące Triple Forest IPA. To coś pomiędzy „okrętami flagowymi” a specjalizacją właśnie. Każdemu browarowi życzę, aby zdołał wypracować swój fingerprint czyli rzecz, po której będzie kojarzony na rynku. A Nepomucenowi życzę powodzenia przy unowocześnianiu browaru!

 

1 komentarz »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.