To już 10 lat minęło gdy po raz pierwszy spotkaliśmy się w Same Krafty vis a vis na Warszawskiej Bitwie Piwnej. Słusznie zauważył to Mateusz Puślecki i przyłączam się do podziękowań dla Marcina Kwila za wytrwałość na menedżerskim stanowisku i tak prężne działanie na polu organizacji piwnych wydarzeń w Stolicy.

A jak bitwa? Tym razem zabrakło trzeciego uczestnika, Łukasza Reka, który jakoby nie miał czasu uwarzyć piwa i dał znać w temacie kilka dni wcześniej. Zatem walkower.

Bitwa rozegrała się między dwoma uczestnikami. Jakie wrażenie wywarły ich piwa?

Jacek Królikowski – lekko tylko zmętniona złota barwa i drobna, średnio obfita piana. W aromacie intensywny cytrus szybko przechodzący w aldehyd octowy. W smaku zbalansowane o wytrawnym profilu. Jednak acetaldehyd wyeliminował to piwo

Przemek Kot – zmętniona ciemnozłota barwa, drobna obfita piana. Nikły aromat o cytrusowym charakterze. W smaku soczyste, cytrusowe i wytrawne

Przyznam się, że kilka razy wracałem po piwo Przemka i w takim pozbawionym słodyczy wariancie akceptuję piwa Hazy. Zresztą na kranie gościł komercyjny przedstawiciel tego stylu z Browaru Cztery Ściany i było naprawdę dobre.

Wygrana Przemka wcale nie była oczywista, wygrał stosunkiem głosów 51 do 49 zatem prawdą jest, że „każdy głos się liczy”!

A my widzimy się na ostatniej przed wakacjami bitwie. Wbijajcie 16 czerwca do Hoppiness. Stylem będzie intrygujący British Brown Ale!

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.