BGM to jedna z najstarszych i najbardziej wyrobionych marek na rynku rzemieślniczego piwowarstwa w Polsce. Trudno uwierzyć, że od kilku lat witamy wiosnę we Wrocławiu z okazji tej imprezy właśnie. Największą przemianę BGM przeszedł w momencie wprowadzenia formuły „płacisz raz, pijesz ile chcesz”. Wydawało się, że w te ślady pójdą kolejne festiwale, ale tak naprawdę tylko One More Beer zdecydował się na tę wielce wygodną, pasującą zarówno wystawcom jak i uczestnikom formę. Pierwsze wrażenie, jakie mam po tegorocznym BGM, to nawiązanie do wspomnianego OMB i chęć dogonienia krakowskiego beniaminka pod względem ilości dostępnych na imprezie piw. W tym roku dostępnych było aż 31 krajowych premier, drugie tyle polewane było piw już na rynku obecnych, o zagranicy w ogóle nie wspominając. Pojawił się zatem znów dylemat: „Co wybrać do spróbowania?”. Niezmiennie chce spróbować się jak największej liczby debiutów, co jest rzeczą właściwie niewykonalną. No chyba że jako „sztuka dla sztuki” albo w celu nabicia statsów w oceniarkach.

Pewnym pocieszeniem w tej sytuacji jest fakt, że większość premier dostępnych będzie i po BGM. To symptom ostatnich lat, że pojawiające się na rynku piwa stają się coraz bardziej wykręcone. Kiedyś piwowarzy na tę imprezę robili małe, eksperymentalne warki. Teraz piwo rodem z BGM może spokojnie trafić do szerokiej sprzedaży. Tym sposobem dochodzimy do konkluzji, że obecnie duża część rzemieślniczego piwa na rynku jest rodem z BGM – imprezy, która jako pierwsza sugerowała piwowarom przełamywanie granic i eksperymentowanie na potęgę. Źle to czy dobrze? Powiem tak – popieram kreatywne piwowarstwo, o ile nie jest tylko marketingowym zabiegiem. Ciekawym przykładem w tym kontekście było piwo z dodatkiem byczych jąder. Niestety, dane mi było je wyłącznie powąchać, bo spróbowanie zagrożone zostało banem na kwestie łóżkowe 😛 W każdym razie pachniało bardzo elegancko cytrusami. Opinie co do smaku były takie, że niczym nie różni się od zwykłego AIPA. Chyba nie tak to powinno być?

Ogólny poziom spróbowanych piw oceniam jako wysoki. Nie naciąłem się na żadne spartolone, choć słyszałem że i takie się zdarzały. Miałem zatem szczęście. Spróbowałem 17 premierowych i kilka powtórek. Wyliczę te, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie:

Startujemy od PINTA Sangriale (Fruit Ale 14°/ 6,1%). Zadziwia nie tyle względnie wytrawny i kompocikowy charakter piwa, co jego serwowanie – z dodatkiem owoców ze słoja! Potem następuje seria owocowych lekkich kwasów i wszystko w porządku, ale to już przecież było. Zaskoczeniem jest dopiero Blada Marija z Piwowarowni. Ten Tomato Sour (14°/ 4,5%) był wyraziście pomidorowy, z lekką kwaskowością i objawiającą się po chwili pikantnością od papryczek jalapeño. Również oryginalną rzeczą było African Pombe (11,9°/5,4%) od Absztyfikanta fermentowane afrykańskimi drożdżami, których słodkawo-piekarniczy aromat kojarzył się z pintowym Końcem Świata. Na szczęście obecna tu była cytrusowa goryczka. Wielbicielom pikantnych motywów podpasować mogło GuacamAle (13°/4,7%) z Browaru Kazimierz. To Blond Ale z guacamole było limonkowe, kolendrowe i przede wszystkim pikantne. Wersja która trafi na rynek ma być bardziej uładzona. Sangria Gose (9,9°/ 3,4%) z Nepomucena to już moje motywy – cytrynowa kwaśność, dużo cytrusa, delikatna słoność.

Dobra, przechodzimy na zdecydowanie wyższy balling. OX od Birbantów to Sour Brett RIS z wiśniami (24,5°/ 10,5%). Mocno wiśniowe, rozgrzewające, lekko słodko-kwaskowe, gładkie. Szkoda, że bretty są tu wyłącznie śladowe. Powrót do pikantności? Dlaczego nie. Maximus (14,5°/ 6,2%) od Palatum to Amicus potraktowany chili, habanero oraz mango i marakują. Pachnie jak rasowe NE IPA, w smaku lekka pikantność, która pozostaje na dłużej w gardle. Połączenie z wyraźnymi egzotycznymi owocami jest tu dość intrygujące. Trzeba jednak przepłukać gardło. Na przykład Beer Geek Tart czyli Sour IPA (15°/ 5,1%) od Deer Bear. Takie rzeczy uwielbiam. W aromacie moc cytrusów a w smaku kwaśno, cytrynowo-cytrusowo. Świetne orzeźwienie. Zdecydowanie do powtórki. A jak wyszło Plum Spices (28°, 12,5%) – kooperacyjny z Dugges imperialny stout, który powstał jako efekt wygranej przez Deer Beara w ubiegłorocznym Beer Geek Choice? Farba emulsyjna w aromacie od razu wskazuje na zbyt krótkie leżakowanie tego piwa.  W smaku alko dobrze wkomponowane, jest czekolada, jest lekka paloność ale profil dla #teamslodyczka. A co dla #teamcukrzyca? Na przykład Un Temperamento Ardiente (25°, 9,7%) od SzałPiw – wręcz syropowa słodycz poraziła moje kubki smakowe. Remedium na to był stary znajomy Szczun (19°/ 8,1%). Przyjemny odchmielowy aromat, dobrze ukryty alkohol, cytrusowy charakter, do tego połączenie tęgości i wytrawnego finiszu. Klasa!

Powoli zbliżamy się do końca. Salamander DDH DIPA (17,5°/ 6,3%) ze Stu Mostów z dodatkiem zestu i soku z grejpfrutów i mandarynek. Totalnie cytrusowe, wytrawne, świetnie pijalne. Słodycz znana z wersji bazowej zupełnie znikła, świetnie! Również wytrawnym okazał się Salamander Oatmeal Chocolate Milk Stout Nitro (17°/ 5,7%). Wersja z borówkami była nieznośnie słodka. A tu leciutka tylko laktoza, poza tym czekolada, kakao i świetna gładkość na języku. Zapiski kończę Hacjendą z Czterech Ścian. Ten Citrus Farmhouse Ale (16°/ 7,5%) przepuszczony został przez wypełniony cytrusami cyrkulator od Wiktora Saczuka. Mocno zestowe, mocno fenolowe, na szczęście wytrawne. No i last but not least – jedyne piwo które próbowałem, a z którego notatek brak. Wygrany Beer Geek Choice czyli fRISs freak! z Widawy! Ponoć wymrażany imperialny tropical stout BA (24°/ 15%). Zapamiętałem, że świetnie ułożony, pełny, czekoladowy, rozgrzewający. Czy zasłużył na wygraną? Trzeba będzie sprawdzić powtórnie przy najbliższej okazji 😉

Uwaga na koniec. Tegoroczny BGM był taki jak zapowiadało jego przewodnie hasło – intensywny. Mnóstwo piw do spróbowania, wyprzedane przed imprezą bilety, kłębiący się wewnątrz i na zewnątrz tłum odwiedzających. BGM jak zwykle był prawdziwym szaleństwem, od którego czasem chce się odpocząć na spokojnej, czilloutowej imprezce z pięcioma wystawcami na krzyż. Na szczęście takich wydarzeń też nie brakuje. Tak czy inaczej, przyszłoroczny sezon zapewne również rozpoczniemy na BGM!

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s