bjcpTen tekst powinien ukazać się już jakiś czas temu. Bezpośrednim impulsem była prelekcja Krzysztofa ‘Skitofa’ Lechowskiego odnośnie oceny piwa wygłoszona na Piwnym Blog Day 1.0. Nasz szanowny kolega udowadniał że ocena piwa może, a nawet powinna być obiektywna, niezależna zupełnie od odczuć i preferencji degustatora. Jest mnóstwo czynników wpływających na „zaburzenie” oceny i żeby wydać odpowiedni werdykt należy je sobie uświadomić, a następnie dążyć do ich eliminacji. Każde oceniane piwo powinno mieścić się w jakimś stylu, a to jak dany styl powinien wyglądać, pachnieć i smakować spisane jest w Wielkiej Księdze BJCP. Beer Judge Certification Program to organizacja certyfikująca sędziów piwnych. W tym momencie możemy zadać pytanie: a po co są certyfikowani piwni sędziowie? No są po to, by oceniać piwo w konkursach. A komu potrzebny jest tytuł najlepszego piwa? Oczywiście potrzebny jest browarowi i/lub piwowarowi, który dane piwo uwarzył i który może się pochwalić wyróżnieniem. Dzięki temu rośnie prestiż a przedsięwzięcia komercyjne mogą z zadowoleniem obserwować powiększający się stan konta.

bjcpNagroda może stanowić wyznacznik dla konsumenta, które piwo jest dobre. Czyżby? Dla konsumenta niezorientowanego w danej branży może to być jakiś wyznacznik. Nie posiadający wystarczającego doświadczenia i wiedzy na temat piwa może zdać się na wybór szacownego piwnego jury, które przecież na piwie znać się powinno. A co z konsumentem uświadomionym? No właśnie. Uważam, że miłośnikowi piwa konkursy są zupełnie niepotrzebne. W swoim piwnym rankingu świadomy piwosz opiera się przecież o własne preferencje a nie werdykt konkursowego gremium.

Każdy z nas ma inną wrażliwość smakowo-zapachową, jeden z podejrzliwością będzie traktował słodycz w piwie, inny z kolei będzie narzekał na zbyt wysokie nasycenie. Skąd brać więc opinie na temat danego piwa? Odpowiedź najprostsza i najbardziej słuszna – spróbować samemu.

Od roku obserwujemy wysyp blogów z ocenami piwa. Coraz więcej ludzi chce czytać o piwnych preferencjach osób, które o piwie mają jakieś pojęcie. Można byłoby powiedzieć – zaorać to, przecież wystarczy kilka blogów opartych o BJCP, tylko tutaj dowiemy się jakie piwo zasługuje na uznanie. W dobie internetu tak się jednak nie da. Kolejna sprawa to kwestia kreatywności. Jedne z fajniejszych piw ubiegłego roku to te, które powstały w głowie piwowara – Parowe z Widawy, lagery chmielone amerykańskimi odmianami również z Widawy i Hausta, imperialny witbier z Pinty. Jeśli wykraczamy poza styl wracamy do prostego rozróżnienia – smakuje albo nie.

beer-wheel
źródło: palatejack.wordpress.com

Kultura piwa to słowo-klucz do zagadnienia. By wydać wiarygodną ocenę trzeba znać piwne podstawy tzn. podział na gatunki z generalną charakterystyką stylu (a nie masakrycznie szczegółową jak w BJCP), trzeba wiedzieć w jakich temperaturach je serwować. Ale czy kulturą piwa jest degustowanie po kolei małych próbek piwa w sterylnym otoczeniu, w skupieniu i pełnej koncentracji ferując wyroki – ten na piedestał a ten do piachu? Czy jednak inaczej – w lokalu z dobrym wyborem lanego piwa, gdzie każde kolejne piwo w innym stylu smakuje ciągle inaczej. Oczywiście, że miarodajną ocenę możemy wydać na początku ale później ważne jest ogólne odczucie na temat danego piwa – czy smakowało czy nie, a nie deliberowanie nad niuansami.

bjcp4Tutaj dochodzimy do ciekawego zjawiska, które można zaobserwować już od jakiegoś czasu. Otóż odnoszę wrażenie, że za prawdziwą piwną elitę uważają się ludzie po kursach sensorycznych i sędziowskich, którzy potrafią zidentyfikować wszystkie związki chemiczne obecne w piwie, a ocenę sporządzić w taki sposób, że człowiek z ulicy nie będzie w stanie zrozumieć ni słowa. „Ocena sensoryczna” często sprowadza się do wyliczanki wad występujących w piwie i biada temu, który daną wadę uważa za pozytyw (klasycznym przykładami są diacetyl i tzw. „skunks”). Za sensorykiem stoi przecież BJCP i kurs, podczas którego powiedziano mu co jest dobre a co w piwie o danym stylu nie powinno się nigdy znaleźć. Tak ustalono i kropka. A jeśli sądzisz inaczej to się nie znasz na piwie.

Sporządzenie obiektywnej oceny piwa oczywiście nie jest niemożliwe. Jeśli zbierze się w tym samym czasie i w tym samym miejscu grupa osób o podobnej piwnej wiedzy, która będzie oceniać to samo piwo według szczegółowych wytycznych to można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że ocena będzie podobna. W każdej innej sytuacji oceny będą różne. I to jest piękne – różnimy się, każdy lubi w piwie co innego. Jeden styl faworyzowany będzie bardziej, inny mniej. A jeśli będziemy chcieli zasięgnąć opinii o nieznanym nam piwie – to sięgniemy po opinie tego piwosza, który docenia piwa podobne do takich, które nam samym smakują.

24 Comments »

    • Opinie o opisanym zjawisku mam wyrobioną od dawna choć trzeba przyznać, że „zapalnikiem” stała się sytuacja z Sępem z Widawy. Nie dość, że piwo smakowało różnie w poszczególnych lokalach to są jeszcze kontrowersje co do kwestii czy diacetyl w Sępie jest ok czy be.

  1. Michale, mój wykład na Blog Dayu miał nie miał na celu sugerowanie, że każdy musi wyrzec się własnych preferencji i oceniać piwo wyłącznie subiektywnie. Zwracałem uwagę na czynniki, które wpływają na różną opinię na temat tego samego piwa. Zresztą większość z wykładu zawarłem na swoim blogu w poście: Jedno piwo – różne opinie (http://lepszepiwo.blogspot.com/2012/11/jedno-piwo-rozne-opinie.html). Z drugiej strony nie możesz przesadzać z niechęcią do wszelkiej wiedzy, bo przecież obecna sytuacja na rynku piwa bierze się właśnie z gigantycznej niewiedzy o piwie.

    • Ciekawa sprawa, bo w artykule pada analogiczny wniosek – jest tyle czynników wpływających na różne oceny niby tego samego piwa, że zawsze będzie to ocena danego miłośnika piwa. Chodzi jednak o to, by nie odsądzać go od czci i wiary wymachując mu przed nosem biblią BJCP.

  2. Widzę tu mały przytyk dla sędziów. Pamiętaj proszę, że w Polsce główną rolą sędziego jest ocenianie piw domowych. I danie rzetelnej odpowiedzi piwowarowi co jest ok, co jest niefajne i na jakim etapie warzenia mógł wystąpić błąd. Co do oceny piw komercyjnych zgadzam się z tobą, liczą się indywidualne preferencje. Sam potrafię polecać ludziom piwa które mi osobiście nie smakują, jednak po przeprowadzonym wywiadzie wiem że będą im odpowiadały. I przypomina mi się nasza sylwestrowa rozmowa, na temat dwóch browarów Ty wolisz jeden za hardcorowe podejście ja wole drugi za mniej szalone style ale solidnie zrobione. Podsumowując niech każdy pije na zdrowie co mu odpowiada! Niech piwosze i browary nie boją się eksperymentów, pewne odmiany i nowości zawsze są miłe, przynajmniej nie jest nudno:)
    Pozdrawiam i mam nadzieje do rychłego zobaczenia;)

    • Ten przytyk wynika z zaobserwowanej tendencji do przenoszenia „konkursowego” podejścia i rygoryzmu sensorycznego na zwykłe codzienne degustacje. Niech piwowarzy nie boją się eksperymentów z obawy, że zostaną wyszydzeni za wypadanie z kanonu. Marzy mi się, by nasze rodzime piwowarstwo mogło pochwalić się jakimś nowym unikalnym stylem bo Grodzisz i Bałtycki porter to trochę mało (i zresztą nie na wyłączność).

    • a co masz na myśli pisząc o indywidualnej ocenie komercyjnych piw? Czy pijąc np słodkiego pilsa(Pilsa, bo dumnie obnosi się z tą nazwą na etykiecie) powiesz jedynie, że jest słodki?

      • Z indywidualnymi ocenami jest tak, że jak ktoś podsunie mi lagera, który miał być pilsem to będę wściekły. Ale jeśli ten lager będzie gorzki mimo braku określenia na etykiecie „Pils” to go pochwalę. Będzie niezgodny ze stylem ale za to zgodny z moimi preferencjami smakowymi.

  3. Docencie, a gdzie się spotkałeś z tym, by piwo zostało zjechane za to, że jest poza stylem? Piwo będzie zjechane, że jest np niedobre, że ma takie, a takie wady, które wpływają na jego smak, a już zupełnie osobną rzeczą jest stylowość. Co do stylowości będzie zarzut jeżeli ktoś będzie się upierał, że uwarzone piwo jest jakimś określonym stylu, a przy tym będzie posiadać cechy, które owo piwo wykluczają z tego stylu.

    • No chociażby kwestia piw, które sensorycznie odpowiadają stylowi, ale proces ich produkcji jest nieadekwatny do stylu. Przykładem sensoryczny stout dolnej fermentacji. Były też całkiem niezłe hefeweizeny, które okazały się dolniakami (Frater). Trzeba wskazać taki fakt ale mieszanie ich z błotem to przegięcie.

  4. docencie ze stoutem to jest przykład, który poruszyłeś na Face, z którym się zgodziłem, który jednak uważam, że jest nieadekwatnym przykładem. W artykule bowiem, postawiłeś tezę, że ktoś, kto ma papiery sędziowskie feruje wyroki, że np. to piwo jest niedobre, a to dobre, tylko dlatego, że to drugie było stylowe.., a jest to nieprawdą. Jak już wcześniej sobie tłumaczyliśmy – osobną rzeczą jest ocena stylowości, a osobną rzeczą to – czy piwo jest dobre – ot tak, po prostu. Sam pijąc np wspomnianego Stouta – oceniałeś go wg swojej wiedzy jaką posiadasz na temat stouta, oceniałeś go wg stylu, w swoim artykule napisałeś nawet, że w smaku przypominał najlepsze przykłady piw tego stylu. Zgódźmy się więc, że jeżeli bierzemy do ręki piwo (abstrahując już od sposobu jego uwarzenia), które mieni się przedstawicielem danego stylu, to oceniamy je w kryteriach tego stylu, jeżeli zaś posiada cechy spoza stylu, to możemy powiedzieć, że jest poza stylem i najzwyczajniej w świecie powiedzieć, że jest dobre, albo nie. Jak już mówiłem – nie spotkałem się jeszcze z osobą, która oceniła krytycznie piwo, które było dobre – tylko ze względu na to, że było poza stylem.

  5. Przykład diacetylu z Sępa jest dobry. Czy to piwo jest dobre czy nie? Czy jest w stylu czy nie? Niektórzy go nie wyczuwają w ogóle (wspomniany na bbizie sędzia PSPD wyczuł zamiast diacetylu toffi), dla innych jest dyskwalifikujący. I wszyscy zerkają w BJCP czy tak ma być czy nie. A ja mówię – te oceny są o kant dupy potłuc jeśli chodzi o obiektywizm. Piwo smakowało inaczej w Setce, inaczej w PDSL. I to drugie mi jak najbardziej smakowało.

    • ok możemy spojrzeć w stronę BJCP, by ocenić czy wg stylu jest dopuszczalny diacetyl, czy nie i ocenić czy to piwo jest stylowe, czy nie, ale jeżeli przy okazji ten diacetyl (niezależnie od opinii szacownego jury) psuje mi odczucia smakowe – to proszę Cię..

      • Kontynuując wątek diacetylu. Jako świadomy piwosz jestem wychowany na czeskich pilsach i ten diacetyl towarzyszy mi od dawna 😉 Inni mają inny próg wyczuwalności i diacetyl z Sępa będzie dyskwalifikujący. A dla mnie jednym z najważniejszych rzeczy w AIPA jest mocna goryczka. Taka była w PDSLowej wersji i będę twierdził że ta wersja mi smakowała i jest to dobre piwo, choć aromat w porównaniu do innych polskich AIPA ma gorszy. Ale pasuje mi za to świetna pijalność. Wg sędziego wady mogą dyskwalifikować a wg mnie pewne rzeczy mogą być kompensowane innymi.

        • kończąc już, ale teraz tak prywatnie – panie Docencie, ale w pewnym sensie możemy powiedzieć, że są dwie twoje recenzje Sępa, dwie moim zdaniem odmienne.
          Pozdrawiam, kończę w tym temacie.:)

  6. Wielkie dzięki za koło aromatów. Takiego z aromatami piwa, które było by dobrej jakości szukam już jakiś czas. Może dobrze byłoby też takie coś spolszczyć? Swoją drogą, nie wiesz może kto i gdzie organizuje takie kursy sensoryczne? Ciekaw jestem jak takiego coś wygląda i czy w odniesieniu do piwa w ogóle ma sens

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s